Gdy później opowiadałam dzieciakom historię o Kainie i Ablu, miałam poczucie, że to siedzi w ludziach strasznie głęboko, niezależnie od kultury, ten prastary bratobójczy wzorzec – jemu lepiej idzie, więc mu przywalę. Mamy nadzieję, że regularne mówienie o charakterze Boga i człowieka pomoże tym maluchom właściwie decydować w sytuacjach, kiedy będą skonfrontowani z trudnym światem, który ich otacza.
Zajęcia dobiegły końca, a dzieciaki oczywiście nie chciały wychodzić – trzeba je było prawie siłą wystawiać za bramę, każde się przytulało po 10 razy na pożegnanie. Są nieprawdopodobnie spragnione miłości i uwagi, a to niestety mówi wiele o ich domach. Na razie maluchy zaczynają nabierać do nas zaufania i mamy nadzieję, że za jakiś czas będą się z nami nie tylko bawić, ale też otwarcie rozmawiać.
Na zdjęciu: Centrum Misyjne w Mamelodi, Szczepan i kolejny misyjny pies - Mandy. Za chwilę otworzymy bramę i podwórko zapełni się dziećmi.
1 komentarze:
wesołe igraszki z pieskiem.
Prześlij komentarz