Szczepan wraca któregoś razu z Mamelodi – odbiera mnie zawsze z biura w drodze powrotnej – i widzę, że jest skołowany. Rozmawiamy i wkrótce rozumiem dlaczego.
Phalaselo już drugi raz powiedział misjonarzom, że w czasie zajęć zginęły mu pieniądze – niewielka kwota, 20 randów (8 zł). Po pierwszym razie dali mu pieniądze, którą rzekomo stracił, ale dostał też instrukcję – jeśli przynosisz na zajęcia cokolwiek cennego, oddaj nam na przechowanie, to na pewno nic nie zginie. Za drugim razem pod koniec zajęć Phalaselo znów zgłosił, że stracił 20 randów, domagając się rekompensaty. Phalaselo ewidentnie znalazł źródło, z którego może mieć trochę gotówki. Dzieciaki zaczynają nam wchodzić na głowę – zdenerwował się łagodny z natury dyrektor ośrodka. Musimy je kochać, ale mądrze. Trzeba wyciągnąć konsekwencje.
Była więc rozmowa z Phalaselo, dostał karę – następnego dnia nie może przyjechać do Meetse. Musimy też porozmawiać z jego rodziną – zdecydował dyrektor. - Potrzebujemy zaangażowania jego opiekunów. Mimo najlepszych intencji, pomysł okazał się tragiczny. Phalaselo jest wychowywany przez dalekiego wujka i nikt nie spodziewał się, że mężczyzna zareaguje w tak gwałtowny sposób. Jeszcze w obecności misjonarzy zwyzywał chłopca, nazywając go psem, niegodnym by żyć. Dyrektor próbował go uspokoić, ale w mężczyźnie uwolniły się przerażające pokłady agresji. Jesteśmy praktycznie pewni, że chłopak został tego dnia skatowany przez wujka. Tymczasem dyrektorowi nie chodziło przecież o wymierzenie kary.
Następnego dnia Phalaselo przyszedł do misyjnego busa, z nadzieją że jednak będzie mógł przyjechać. -Dzisiaj nie możesz jechać, Phalaselo. Weźmiemy cię dopiero następnym razem – zdecydował dyrektor. Chłopiec nie chciał odejść. Dyrektor postanowił być konsekwentny i odjechał bez Phalaselo.
Wszyscy w Meetse byli tego dnia jak struci. Żona dyrektora płakała. On sam był bardzo przygnębiony. Sprawiedliwość czy łaska? W chwili dylematu chyba trzeba wybierać zawsze to drugie? Nie da się już nic zmienić. Boże, jak bardzo trzeba nam twojej mądrości. Jak bardzo potrzebujemy Twojego przebaczenia! Phalaselo zobaczymy dopiero po 5-cio tygodniowych wakacjach szkolnych. Pewnie to, co spotkało go w domu nie było w żaden sposób wyjątkowe, pewnie to jego codzienność, “normalna” reakcja jego opiekuna w chwilach, gdy chłopiec sprawia kłopoty.
Siedzimy oboje w samochodzie, czekamy aż zmienią się światła. Łzy płyną nam po policzkach.
sobota, 12 czerwca 2010
Płaczemy nad Phalaselo
Autor:
Weronika
o
18:52
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz